Plattówka, czyli … Dom Pomiędzy Jeziorami

Piątek, 23 stycznia 2026

…wpatrzona w przestrzeń, przy narożniku starej obory, nabożnie świeżą trawą okrywam ziemię dotkniętą przez Boga…

Cytat z wiersza „Mazurska kapliczka” Marioli Platte

Kiedy kilka dni temu pisałam o sytuacji w województwie warmińsko-mazurskim, z pewną rzewnością wspominałam wyprawę na przełomie ubiegłorocznego czerwca i lipca, w te ciekawe i jakże piękne tereny.

Inspiracją do podróży była wydana w 2010 roku książka-przewodnik „Warmia i Mazury. Smaki i smaczki agroturystyki” Marioli Platte. Zaciekawiła mnie forma wydania przewodnika – podział obszaru na Mazury Zachodnie, Warmię i Mazury – okolice Olsztyna, wielkie jeziora mazurskie i Mazury Garbate, i wreszcie – wielkie puszcze między Piszem a Olsztynkiem. Czy do końca kulinaria kierowały tym podziałem? Jedno jest pewne – w sposób bardzo poetycki, wręcz baśniowy przedstawionych zostało 49 obiektów, zarówno gospodarstw agroturystycznych z pokojami do wynajęcia i pełnym wyżywieniem, jak i ośrodków rekreacyjnych, hoteli, restauracji i kawiarni, gdzie warto choć na krótko zatrzymać się i posmakować miejscowych specjałów.

Mariola Platte „Warmia i Mazury. Smaki i smaczki agroturystyki”

Platte zachęca w niej do odwiedzenia i posmakowania kuchni pokoleń żyjących tu od dawna, jak i  mieszkańców przybyłych zupełnie niedawno. Warto poznać jej smaczki – architektoniczne, artystyczne, przyrodnicze, historyczne lub po prostu zachwycić się smakiem przygody kulinarnej, do której zapraszają legendarny Puszajtis (strażnik lasów, symbol natury i dziedzictwa Prusów) i autorka książki.

„Album ten można potraktować jako przystawkę lub deser, ale naprawdę najlepiej przyjechać na dania główne serwowane w opisanych miejscach”.

Więc pojechałam…

 

Najpierw oczywiście do „Plattówki”, siedliska samej autorki!

Obiekt posiada trzy „słoneczka” – jest to najwyższa ocena wg kategorii WBN (Wiejskiej Bazy Noclegowej). Jest rekomendowany przez Polską Federację Turystyki Wiejskiej.

Po telefonicznej rezerwacji, cała szczęśliwa z racji niedługiego poznania pani Marioli i czekających mnie tam wrażeń (nie tylko kulinarnych), wyruszyłam na spotkanie.

Adres: 14-107 Gierzwałd, Gierzwałd 45

Na miejscu, przed domem, zostaliśmy miło przywitani przez oczekujących nas gospodarzy – młode małżeństwo Anię i Arnau, ich dwóch synków Artura i Alana oraz psa.

Gospodarze Anna Platte i Arnau Salvia znają języki: polski, angielski i hiszpański.

Następnie poproszono nas o rozgoszczenie się oddając w ręce młodszego z braci – Alanka, chłopczyka bardzo rezolutnego i elokwentnego. Reszta udała się do swoich wieczornych obowiązków.

Gospodarstwo znajduje się na uboczu wsi Gierzwałd, w historycznej gminie Grunwald. Położone jest w malowniczej dolinie, nad prywatnym leśnym jeziorkiem i dwoma naturalnymi stawami, tuż przy granicy z rezerwatem przyrody Obszar Natura 2000 Dolina Drwęcy.

Stare zdjęcie „”Plattówki” z lotu ptaka (zrobione oczywiście z samolotu, nie z drona).

Gospodarstwo, przy całym swym areale (12 hektarów pól, łąk i lasów), nie posiada zbyt wielu miejsc  noclegowych. Jednocześnie nie może wypoczywać tu więcej niż 20 osób. Gwarantuje to spokój, ciszę i kameralne warunki pobytu.

W budynku głównym znajduje się 5 pokoi gościnnych dla 9-11 osób. Tutaj każdy dzień zaczyna się śpiewem ptaków, a kończy zachodem słońca odbijającym się w tafli jeziorka.

Pokój Warmiński

 

Pokój Wschód

 

Pokój Zachód

 

Pokój Lato

Wszystkie pokoje posiadają łazienki. Jest też wspólny pokój wypoczynkowy z telewizorem oraz niewielki aneks kuchenny. Dostępny jest też internet.

Na ścianach wiszą zdjęcia pochodzące z tomików wierszy pani Marioli.

Do budynku głównego dobudowana jest salka wykładowa i warsztatowa dla 20-40 osób, z odrębnym wejściem z poziomu podwórza, dlatego pomieszczenie dostępne jest również dla osób na wózku inwalidzkim lub z innymi ograniczeniami ruchowymi. Tutaj Mariola Platte organizowała wieczory z poezją, kursy jogi, oddychania, kursy rękodzielnicze haftu tradycyjnego oraz malowania na jedwabiu. 

Pozostałe miejsca noclegowe przygotowane są w całorocznym Domku z Kurnika (bo kiedyś był on kurnikiem), z udogodnieniami dla niepełnosprawnych. Jednocześnie może przebywać tu 6-9 osób. Znajdują się tutaj 3 sypialnie, 2 łazienki, w pełni wyposażony aneks kuchenny oraz salonik z kominkiem.

„Domek z Kurnika”

Domek otoczony drzewami, położony jest nieopodal tajemniczego stawu z groblami. Jego oddalenie kilkadziesiąt metrów od głównego budynku z jadalnią, zapewnia prywatność i spokój.

Tuż obok znajduje się stuletnia Slow Stodoła – przestrzeń do spotkań i relaksu. To 160 m² drewnianej powierzchni z drewnianą podłogą i przeszkleniami, przez które wpadają promienie światła.

W wielgachnej stodole pełniącej od lat nie swoją rolę, zbudowano scenę oraz wstawiono stół do tenisa…

Stodoła to także miejsce na kameralną uroczystość ślubną. A co poza tym? Jest jeszcze 12 hektarów pól, łąk, lasów oraz prywatne jeziorko leśne. To wszystko do dyspozycji gości. Można również korzystać z dodatkowych atrakcji „Plattówki”, takich jak rowery, miejsce na ognisko, łódka i supy do pływania, domek na drzewie czy plac zabaw.

Nie słychać tu warkotu przejeżdżających samochodów, ale można usłyszeć klekot bocianów, śpiew dzikiego ptactwa, zobaczyć „płynące” po niebie klucze żurawi i ujrzeć przemykające rozległymi polami dzikie zwierzęta.

Na spacerach towarzystwa dotrzymają plattówkowe przytulaśne koty…

To zaczarowane miejsce z niepowtarzalnym klimatem, otoczone polami i lasem, pozwala również zaznać ciszy. Plattówkowe tajemnicze oczko wodne z borowinowym dnem jest doskonałym miejscem do ochłody. Można tu łowić ryby, pływać w źródlanej wodzie albo siedzieć na pomoście, kontemplować i chłonąć chwile…

Kilkaset metrów wyprofilowanych tras spacerowych umożliwia dojście do miejsc widokowych.

Wokół domu rozciąga się kilkuhektarowa przestrzeń, w którą dyskretnie przechodzi naturalny ogród, biodynamiczny warzywniak z certyfikatem ekologicznym i sad. Dookoła pachnące pola, łąki i tajemnicze lasy nad potokiem Grabiczek, uroczyska i wąwozy odpowiednie na plenery malarskie…

Miejscem w którym spotykają się wszyscy mieszkańcy siedliska, ciekawi siebie i nowych smaków, jest oczywiście Jadalnia. Stoją tu piękne zabytkowe kredensy po babci pani Marioli. Ich szuflady, szafki i skrytki kryją legendy, okraszające posiłki podawane na ogromnym stole mieszczącym nakrycia nawet dla osiemnastu gości jednocześnie.

Jadalnia. Tutaj każdego dnia można zjeść aż trzy posiłki, inspirowane kuchnią polską, katalońską i regionalną. Na ścianie zawieszono czepce warmińskie, symbol historii tego regionu.

I to właśnie tutaj, przy śniadaniu, dowiedziałam się rzeczy zupełnie nieoczekiwanej. Okazało się bowiem, że pani Marioli, osoby będącej ogromną inspiracją do odwiedzenia „Plattówki”, do której jechaliśmy tyle set kilometrów – już nie ma. Zmarła w październiku 2015 roku… 

Mariola Platte „Dziewczyna znad Jeziora”, żyła tylko 59 lat (1956-2015).

Czego dziś można dowiedzieć się o Marioli Platte?

Urodziła się w Gdyni. W 1981 roku, wieku 25 lat zamieszkała we wsi Gierzwałd. W stanie wojennym urodziła córkę Anię. Przeżyła 34 lata w miejscu które pokochała i z którym identyfikowała się do końca. Swoje życie poświęciła sztuce, miłości do regionu i kultywowaniu tradycji rękodzielniczych.

W grudniu 2015 roku, Centrum Kultury w Ostródzie opublikowało wspomnienie o niej i jej osiągnięciach na polu działalności poetycko-literackiej ( TUTAJ ). Jeszcze więcej można dowiedzieć się o niej ( TUTAJ ), i na stronie „Plattówki” ( TUTAJ ). Pewne jest, że swoją energią przyciągała dobrych ludzi…

W 2011 roku ukazała się płyta CD oraz DVD kabaretu „Czerwony Tulipan”, z którym Platte współpracowała, pisząc dla nich teksty. Między innymi znajdują się tu dwie piosenki z tekstami Marioli – „Prosty jak zegarek świat ” i „Jedyne co mam”. Słowa tej drugiej zna prawie każdy z nas:

Jedyne co mam to złudzeniaŻe mogę mieć własne pragnieniaJedyne co mam to złudzeniaŻe mogę je mieć…

 

– słowa mojej piosenki „Jedyne co mam…” brzmią obecnie dość melancholijnie, bo choć identyfikują się z nimi kolejne pokolenia, to ja powinnam napisać tekst o wielkim bogactwie, jakie we mnie wzrosło po osiedleniu się w tej mazurskiej wsi. A poezję tego miejsca na co dzień tworzę razem z moim partnerem – mówiła w którymś z wywiadów.

Partnerem tym okazał się być pan Ignacy, jeszcze jeden mieszkaniec „Plattówki”, który towarzyszył nam podczas posiłków. Ignacy Idźkowski. Autor przetworzonych komputerowo fotografii, projektant okładek, dystrybutor i promotor publikacji Marioli.

„Pan w kolorze sepii” (jak go w myślach zaczęłam nazywać), to postać niezwykle malownicza. Chętnie opowiadał nam różne historie ze swojego życia i życia „Plattówki”.

Ignacy z nieba… Dostojny i elegancki. Dziś już nie skacze ze spadochronem, ale biega, puszcza latawce i pływa pod lodem.

O ośmiuset czy tysiącu skokach ze spadochronem, i o tym jednym jedynym, kiedy któregoś słonecznego dnia, w białym fraku z naręczem róż, skoczył prosto na podwórko Marioli. Odbywał się wtedy wyjątkowy pokaz precyzji skoków. Lądowanie z kilku tysięcy metrów na prostokąt wielkości prześcieradła. Ignacy spadł Marioli prosto z nieba…

28 czerwca 2012  na kanale www.porady.tv nagrano z nią wywiad. W Domku z Kurnika opowiadała o swojej pasji, wierszach, inspiracjach, a także miłości. Twierdziła, że jej sens życia i koleje losu wyznaczała poezja, która zdecydowanie pełniła najważniejszą rolę w jej życiu.

 

Co o swojej mamie mówi córka, Anna Platte?

Kiedy Mariola budowała tu swoje miejsce na ziemi, ona mieszkała wraz z mężem Hiszpanem w innym pięknym miejscu – hiszpańskiej Katalonii. W roku 2015 wróciła do kraju aby pomóc chorej mamie poprowadzić gospodarstwo do końca sezonu. Zawiesili z mężem swoją pracę na trzy miesiące, spakowali synka i niezwłocznie przyjechali do Polski. Niestety, po dwóch miesiącach Mariola przegrała z białaczką, a wtedy młodzi zostali z ogromnym smutkiem i równie wielkim wyzwaniem. Bo gospodarstwo agroturystyczne, budowane latami z pasją i poświęceniem przez mamę, przypadło Annie w spadku. Wraz z tradycją tego miejsca…

Decyzja była bardzo trudna, bo przez ostatnie 15 lat (czyli całe jej dorosłe życie), mieszkała i żyła w Hiszpanii, z mężem Arnau, który wówczas nawet nie mówił po polsku. Jednakże to on zwrócił uwagę, że miejsce to jest ważne dla mamy i rodziny. Zaproponował, żeby spróbowali być rolnikami i podjęli zadanie poprowadzenia agroturystyki. Rozsądnie założyli, że dadzą sobie trzy lata. Jeśli w tym czasie nie zbankrutują, to zostaną na stałe. W tej chwili minęło już dziesięć lat, urodził się drugi syn, „Plattówka” działa i rozwija się, a oni zapuścili tu korzenie.

Jaka w tej chwili jest „Plattówka”?

Wiele nauczyli się zostając w domu po mamie. Od gotowania, przez ogrodnictwo czy rolnictwo aż po logistykę prowadzenia domu gościnnego. Turystów w „Plattówce” Mariola przyjmowała przez 22 lata (0d 1993 roku), a od 1999, co roku, bez przerwy, otrzymywała certyfikat gospodarstwa ekologicznego. Oni są tu już prawie 10 lat i kontynuują misję mamy.

Dziś Anna i Arnau prowadzą ten dom z równie wielką pasją, dbając o każdy jego zakątek. Pod płaszczem zachodnio-mazurskiego nieba, w miejscu które stworzyła poetka i pisarka, pełnym twórczej historii, „Plattówka” zachowuje wspomnienia o Niej do dziś.

Jedźcie i sprawdźcie…

*

 

Źródło:    Warmia i Mazury. Smaki i smaczki agroturystyki” Mariola Platte;    https://www.platte.pl/;    https://www.smakizpolski.com.pl/;    https://www.polskieradio.pl/;   https://slowhop.com/;   https://www.facebook.com/ck.ostroda/;    https://www.wrozka.com.pl/;

Dodaj komentarz